Witam was (znaczy Ciebie Mati) bardzo serdecznie :)
Mam taki okropny tydzień. Chcę już wakacje! W tej szkole jest nie do wytrzymania :(
Masa kartkówek i sprawdzianów, o pracach domowych już nie wspomnę. Niektórzy już nawet np nie mają -.-
Bardzo potrzebuję weekendu!
Dzisiaj na kółku z j. polskiego czytałam piękny sonet:
Miłość na cel mnie wystawiła strzałom
Jak wosk ogniowi na żer lub śnieg - słońcu,
Jak mgła - wiatrowi; aż ochrypłem w końcu
Prosząc o litość, lecz ty jesteś skałą.
Śmiertelny cios mi ślą oczy niewinne
I nic mnie przed tym nie wybroni wrogiem,
Z ciebie pochodzi słońce, wiatr i ogień,
Tobie - igraszka, a ja z tego ginę.
Myśli - to strzały, oblicze - to słońce,
Żądza - to ogień; tą potrójną bronią
miłość mnie rani, ślepi, topi w końcu.
A śpiew anielski, słodycz mowy żywa!
Żadne mnie moce od nich nie uchronią,
W nich życie moje jak mgła się rozpływa.
Moje rysunki może nie są najpiękniejsze, ale starałam się jak mogłam.
Zapożyczone z kwejk.pl ;)
Zapożyczone z kwejk.pl ;)
Bywajcie bystrzaki :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz