czwartek, 23 lutego 2012

Miłość na cel mnie wystawiła strzałom

Witam was (znaczy Ciebie Mati) bardzo serdecznie :)

Mam taki okropny tydzień. Chcę już wakacje! W tej szkole jest nie do wytrzymania :( 
Masa kartkówek i sprawdzianów, o pracach domowych już nie wspomnę. Niektórzy już nawet np nie mają -.-
Bardzo potrzebuję weekendu! 

Dzisiaj na kółku z j. polskiego czytałam piękny sonet:

Petrarca Francesco

 Sonet 133. 


Miłość na cel mnie wystawiła strzałom

Miłość na cel mnie wystawiła strzałom,
Jak wosk ogniowi na żer lub śnieg - słońcu,
Jak mgła - wiatrowi; aż ochrypłem w końcu
Prosząc o litość, lecz ty jesteś skałą.

Śmiertelny cios mi ślą oczy niewinne
I nic mnie przed tym nie wybroni wrogiem,
Z ciebie pochodzi słońce, wiatr i ogień,
Tobie - igraszka, a ja z tego ginę.

Myśli - to strzały, oblicze - to słońce,
Żądza - to ogień; tą potrójną bronią
miłość mnie rani, ślepi, topi w końcu.

A śpiew anielski, słodycz mowy żywa!
Żadne mnie moce od nich nie uchronią,
W nich życie moje jak mgła się rozpływa. 
















 Moje rysunki może nie są najpiękniejsze, ale starałam się jak mogłam.
Zapożyczone z kwejk.pl ;)





Bywajcie bystrzaki :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz